Nightmares On Wax "Carboot Soul"

Rok: 1999
Wydawnictwo: Warp Recods
Gatunek: chwila odprężenia
W krainie błogiego lenistwa
Nightmares On Wax to jednoosobowy projekt za którym kryje się jeden Brytyjczyk - niejaki George Evelyn - człowiek, który jest prawdziwym mistrzem chillout'owego grania. To co najbardziej uderza w muzyce NoW to genialna linia basu połączona ze starannie dobranymi smaczkami samplowymi, doskonale współgrającymi ze sobą. Lekka perkusyjka i bardzo delikatne wokalizy wplecione w całość pozwalają słuchaczowi na oderwanie się od ziemi na kilka centymetrów i wiodą do niesamowitego uczucia lekkości duszy. "Carboot Soul" to trzeci i, według mnie, najlepszy album Evelyna. Jego nazwa wzięła się od miłości George'a do płyt winylowych (drobniaki na muzyczne zakupy podkradał w dzieciństwie ojcu) - na używane winyle sprzedawane wprost z samochodowych bagażników (car boots) z pasją polował.
Wszystkie utwory na tej płycie łączą się w jedną całość. Rzecz nadzwyczaj lekką i przyjemną jak leśny strumyk chłodzący stopy w upalny dzień. Muzyka ta doskonale nadaje się na chwile błogiego lenistwa, w których chcemy zapomnieć o wszelkich nieprzyjemnościach, stresie i zmęczeniu. Wystarczy się położyć, a płynące leniwie dźwięki rozluźnią napięte mięśnie i rozjaśnią umysł. W jednym momencie mam wrażenie, że unoszę się na wietrze jadąc kabrioletem po francuskiej riwierze, a za chwilę leżę gdzieś na hamaku w cienistym miejscu rozbawionej słońcem plaży. Tak to właśnie działa na moją wyobraźnię i sprawia, że po przesłuchaniu wcale nie mam ochoty wstawać, ale jednocześnie czuję przypływ sporej dawki energii. Po prostu niesamowita i nadzwyczaj udana kompozycja kojącej muzyki. Polecam gorąco, zwłaszcza na nadchodzące słoneczne i gorące dni, ze szklanką zimnego napoju i na wygodnym leżaku...
PS. Na zakończenie warto wspomnieć, że w utworze "Ease Jimi" gościnnie na saksofonie udziela się Jimi Tenor.
Wszystkie utwory na tej płycie łączą się w jedną całość. Rzecz nadzwyczaj lekką i przyjemną jak leśny strumyk chłodzący stopy w upalny dzień. Muzyka ta doskonale nadaje się na chwile błogiego lenistwa, w których chcemy zapomnieć o wszelkich nieprzyjemnościach, stresie i zmęczeniu. Wystarczy się położyć, a płynące leniwie dźwięki rozluźnią napięte mięśnie i rozjaśnią umysł. W jednym momencie mam wrażenie, że unoszę się na wietrze jadąc kabrioletem po francuskiej riwierze, a za chwilę leżę gdzieś na hamaku w cienistym miejscu rozbawionej słońcem plaży. Tak to właśnie działa na moją wyobraźnię i sprawia, że po przesłuchaniu wcale nie mam ochoty wstawać, ale jednocześnie czuję przypływ sporej dawki energii. Po prostu niesamowita i nadzwyczaj udana kompozycja kojącej muzyki. Polecam gorąco, zwłaszcza na nadchodzące słoneczne i gorące dni, ze szklanką zimnego napoju i na wygodnym leżaku...
PS. Na zakończenie warto wspomnieć, że w utworze "Ease Jimi" gościnnie na saksofonie udziela się Jimi Tenor.
3 razy skomentowane:
Ach, och, Suoniu jak zawsze opisałeś bardzo dobrą płytę. Monotonny jesteś:P
hihi, następnym razem postaram się opisać coś słabego i powyżywać się na tym, okej? ;p
Trzymam Cię za słowo:D Ja też jednak coś skrobnąłem, a raczej umieściłem, na mym blogu:D
Prześlij komentarz