The Enemy "We'll Live And Die In These Towns"

Rok: 2007
Wydawnictwo: Warner Music
Gatunek: rockowo
Rockowy kopniak z Coventry
Nie dość, że piszę po długaśnej przerwie, to na dodatek zrobię coś, o co sam siebie bym nie podejrzewał. Nie będę tu pisał o czymś, co wielokrotnie przesłuchałem i znam na pamięć, jak poprzednie rekomendacje. Pragnę przedstawić wrażenia z albumu, który jest jeszcze cieplutki i pachnący fabryką.
Zespół pochodzi z Coventry. Trzech panów, dwie gitary, jedna perkusja, wokal - to prosty wydawałoby się przepis na zespół. Ale to co chłopaki nagrali, to dla mnie jest czymś, czego mi brakowało ostatnio. Całkowicie przebojowe granie. Każdy kawałek z tego krążka zapada melodią w pamięć. Słucham tego w kółko, w każdej sytuacji. Na początku skojarzyło mi się z Sex Pistols, ale to pewnie głownie ze względu na momentami bardziej zauważalny brytyjski akcent, i też trochę przez taką jakby zadziorność i wielki jak stodoła ładynek energii. Muzyka ta nie pozwala usiedzieć w miejscu. Podkręcasz regulator i skaczesz - to jak najbardziej naturalna reakcja, której swobodnie można się poddać. Należy wręcz.
Jak dla mnie bomba i tyle. Nie chce mi się tu za bardzo rozpisywać, bo tego po prosu trzeba posłuchać samemu.
Podobno limitowana (1000 egz.) edycja debiutanckiego singla "40 Days & 40 Nights" sprzedała się błyskawicznie w jeden dzień... Dla mnie to żaden wyznacznik jakości, ale fajnie, że taka muzyka jest produkowana i kupowana.
Polecam. majspejsujcie. youtubujcie. lastEfEmujcie. Słuchajcie tego energetycznego i jakże odświeżającego rockowego grania.
Jak tak wygląda debiut, to ja z niecerpliwością już teraz czekam na następny album!
Zespół pochodzi z Coventry. Trzech panów, dwie gitary, jedna perkusja, wokal - to prosty wydawałoby się przepis na zespół. Ale to co chłopaki nagrali, to dla mnie jest czymś, czego mi brakowało ostatnio. Całkowicie przebojowe granie. Każdy kawałek z tego krążka zapada melodią w pamięć. Słucham tego w kółko, w każdej sytuacji. Na początku skojarzyło mi się z Sex Pistols, ale to pewnie głownie ze względu na momentami bardziej zauważalny brytyjski akcent, i też trochę przez taką jakby zadziorność i wielki jak stodoła ładynek energii. Muzyka ta nie pozwala usiedzieć w miejscu. Podkręcasz regulator i skaczesz - to jak najbardziej naturalna reakcja, której swobodnie można się poddać. Należy wręcz.
Jak dla mnie bomba i tyle. Nie chce mi się tu za bardzo rozpisywać, bo tego po prosu trzeba posłuchać samemu.
Podobno limitowana (1000 egz.) edycja debiutanckiego singla "40 Days & 40 Nights" sprzedała się błyskawicznie w jeden dzień... Dla mnie to żaden wyznacznik jakości, ale fajnie, że taka muzyka jest produkowana i kupowana.
Polecam. majspejsujcie. youtubujcie. lastEfEmujcie. Słuchajcie tego energetycznego i jakże odświeżającego rockowego grania.
Jak tak wygląda debiut, to ja z niecerpliwością już teraz czekam na następny album!
http://www.myspace.com/theenemycoventry
http://www.lastfm.pl/music/The+Enemy
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Enemy_(English_band)
40 Days & 40 Nights
Had Enough
It's Not OK
Away From Here
1 razy skomentowane:
Sorki, Ledzik, wiem że miałem zjechać jakiś album tym razem ale nie mogłem się powstrzymać i po tak długiej przerwie musiałem po prostu to tutaj wrzucić. Może więc następnym razem... ;)
Prześlij komentarz